Jedna myśl nt. „W programie m.in. o: Bramie Santockiej; Akademii Gorzowskiej.”

  1. Willę Puckscha sprzedaliśmy. „Nosorożca z Gorzowa” pozwoliliśmy wywieźć do Wrocławia, zachwyceni perspektywą, że Wrocław zachowa oryginał dla siebie, a nam być może odeślą nosorożca wydrukowanego na szkolnej drukarce 3D. Zaś ruiny najokazalszej po katedrze i ratuszu budowli średniowiecznego Gorzowa również zasypiemy sami.

    Smutne to.

    Na akademię, która w 20 lat powstała dosłownie z niczego, stękamy, kwękamy i utyskujemy mierząc ją z królewskim Uniwersytetem Jagiellońskim, który budowany jest już od ponad 650 lat, a na którym studiowało w początkach jego istnienia wielokrotnie mniej studentów niż dziś studiuje na gorzowskiej akademii.

    Nasze zabytki, nasze dziedzictwo jeden redaktor dezawuuje wielokrotnie złośliwie nazywając „kupą kamieni” i chce je zasypać, w czym wtóruje mu drugi z łańcuchem na szyi ( wow, cool kolo jesteś ). Przypomina mi to anegdotkę z życia wziętą, gdy pewna Gorzowianka na wycieczce objazdowej po Grecji, zobaczywszy resztki ateńskiej Agory wydała z siebie tyleż komiczny, co prostacki komentarz ( a raczej jęk ): ” O matko, znowu jakieś kamloty ! „.

    W zamian redaktor proponuje odbudowę bramy. W innym miejscu. Taki Disneyland. Może również z klocków wydrukowanych na szkolnej drukarce 3D, z kolorowego plastiku – żeby było ładniej.

    Oryginalne kości nosorożca oddajemy, w zamian za obietnicę „kopii z drukarki” ( i cieszymy się na tę kopię, jak prymitywni ogałacani z własnych bogactw na widok szklanych paciorków, które dostali w zamian ). Oryginalne ruiny Bramy Santockiej zasypiemy, by w zamian podziwiać – jak chce redaktor – Bramę z Disneylandu.

    Kilkadziesiąt lat temu sami Gorzowianie parli do rozbiórki zabytkowego arsenału, by postawić w zamian ten dosyć szkaradny wieżowiec Przemysłówki w centrum, który dziś wielu najchętniej by rozebrało. Jedynie światły konserwator zabytków z Zielonej Góry stanął w obronie zabytku. Ile dziś byśmy dali, by Przemysłówka zapadła się pod ziemię, a klimatyczny, stary arsenał ożył !

    I jeden głos redaktorki tu wiele nie zmieni. Jej wrażliwość na dziedzictwo kulturowe, zabytki, jej głębsze rozumienie procesów dziejowych ( „nie od razu Kraków zbudowano, w kontekście stękania i kwękania dwóch panów obok, oczekujących nie wiadomo czego od raczkującej akademii ) wiele tu nie zmieni. Gorzów niestety JEST miastem robotniczym, co widać, słychać i czuć. Myślenie zaściankowe tutaj dominuje: nie jesteśmy w stanie wykorzystywać pojawiających się szans – bo ich nie dostrzegamy; dezawuujemy to co stanowi wartość – bo tej wartości nie rozumiemy. Ten zaścianek w naszych głowach każdego dnia podminowuje perspektywy rozwoju Gorzowa w przyszłości.

    I dlatego, między innymi, to miasto potrzebuje – jak kania dżdżu – akademii i środowiska akademickiego, które wzniesie Gorzowian myślenie o mieście na zupełnie inne poziomy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *